
Szelerskich korzenie
Sentymentalna podróż śladami przodków.
Postanowiłem odbyć taką podróż i opisać ją , może znajdą się chętni i przeczytają, a może i tacy których zainspiruje ona do wirtualnej, a może nawet do odbycia w realu podróży. W załączeniu stara mapa Gille,go z 1803 roku , jak wszystko historyczne to i mapa z tych czasów.
1 - Włościejewki, 2 - Książ Wlkp. , 3 - Gogolewo, 4 - Boguszynek, 5 - Kolniczki, 6 - Panienka, 7 - Nowe Miasto , 8 - Dębno, 9 - Śmiełów.
1. Włościejewki
Wieś położona 3 km na południe od Książa Wlkp. otoczona pagórkami i wokół jeziora. Pierwsza wzmianka jest z 1382 roku. Dwór zbudowano w XVIIIw. przez Krzyżanowskich, w 1816 z Anną Krzyżanowską żeni się Andrzej Niegolewski i majątek przechodzi w jego ręce. On to napoleończyk, uczestnik słynnej szarży pod Samosierrą, który dotarł na sam szczyt przełęczy przy tym otrzymawszy 9 ran od bagnetów i 2 od kul, za co dostał od samego cesarza Legię Honorową. To tutaj urodził się jego syn Władysław późniejszy działacz i poseł na sejm Pruski.
Zabytki :
- dwór Niegolewskich z pocz. XIX w. ,ostatnio widziałem go w stanie dość opłakanym, ale ponoć teraz jest w prywatnych rękach i podobno jest remontowany. To piękny budynek na wzniesieniu w otoczeniu starego parku, z pięknymimi okazami drzew, bylem tam wielokrotnie.
Wlosciejewki Dwor Niegolewskich z pocz. XIX w.
- kościół z pocz. XVI w. murowany, po pożarze odbudowany w 1659 roku, w dzisiejszej postaci: gotycki z ozdobnym szczytem schodkowym, w środku ołtarz z obrazem Matki Boskiej z Dzieciątkiem z poł. XVIII w. uchodzacy za cudowny. Latem zawsze odbywał sie tam odpust i wierni licznie przybywali z pobliskich okolic, sam wielokrotnie uczestniczyłem. Oprócz cudownego obrazu w zewnetrznej ścianie kościoła wbudowany kamień ze śladami stóp Matki Boskiej . Według zapisów w starych księgach kościelnych podczas odbudowy robotnikom pojawiła się Matka Boska stanęła na kamieniu i stopy w cudowny stosób odcisnęły się w nim. Podobna legenda i podobny kamień jest Licheniu. Kościół jest sanktuarium maryjnym. Dzisiaj mocno zapomniany i troche podupadły.
Kościół z pocz. XVI w w Włościejewkach.
Wnętrze kościoła i kamień odcisku stóp Matki Boskiej
W pobliskim Sebastianowie, za miedzą dosłownie urodził sie ksiadz arcybiskup metropolita poznański Antoni Baraniak ( 1904 - 1977 ). To własnie w kościele we Włościejewkach służył do mszy jako ministrant i doznał powołania do stanu kapłańskiego , wielokrotnie to podkreślał podczas swych wizyt w rodzinnych stronach.
Obydwa zdjęcia zrobione w 1962 r. w Rościnie, letniej siedzibie biskupów poznańskich, podczas kolonii dla ministrantów metropolii poznańskiej : arcybiskup Baraniak w otoczeniu młodzieży i po uroczystym nabożeństwie. Musiałem zaznaczyć gdzie jestem bo dzisiaj raczej nie do rozpoznania :-))
W lipcu 1858 roku we Włościejewkach w gościnie u Niegolewskich przebywał Władysław Syrokomla, właściwie Ludwik, Władysław, Franciszek Kondratowicz poeta, ktory napisał wiersz epitafium na cześć poległych kosynierów w bitwie pod Książem w 1848 r.
Władysław Syrokomla
To tutaj w tej historycznej miejscowości Włościejewki , mającej swój szczególny i niepowtarzalny urok , 17.05.1888 r. urodziła się nasza nestorka rodziny , moja babcia Helena Szelerska , primo voto Płocińska, z domu Sobkowiak . Rodzice jej Marcin i Katarzyna z domu Antkowiak prowadzili tu interes " Wyroby maslane. "
Włościejewki są również historycznie związane z przodkami naszej prababki Ewy Zukker żony Marcina Szelerskiego . To właśnie tutaj zamieszkały w Włościejewki Olędry, Józef Cucker wdowiec lat 50 żeni się w 1804 roku z Clarą Daycin . W rok później przychodzi na świat ojciec Ewy Józef Zukker junior ( 1805 - 1881).
2. Książ Wlkp
W trakcie opracowania.
3. Gogolewo
Wieś położona w pobliżu Warty około 4 km na północ od Książa, pierwsza wzmianka o Gogolewie pochodzi z 1149 r. kiedy to Sędziwój podarował wieś klasztorowi św. Wincentego we Wrocławiu, jest to jedna z pierwszych wzmianek o miejscowościach z powiatu śremskiego. Później wieś należała do Gogolewskich herbu Doliwa, starego rycerskiego rodu, kiedy to Paszek z Gogolewa podkomorzy kaliski, późniejszy sędzia poznański był właścicielem Gogolewa, Lutogniewa, Rozdrażewa, Kępy w latach 1392- 1425 . To własnie Paszek zbudował pierwszy kościół w Gogolewie w 1390 r. Po nim właścicielami byli przez 200 lat do 1640 r. , Rozdrażewscy: Jarosław, Jan, Wacław i ich potomkowie, zresztą bardzo znana na tych terenach familia. Później Gogolewo poszło w posiadanie Mielińskich, Cieleckich, Grzymułtowskich, Grabowskich. Na początku XVIII w. nabył je Stefan Janowski od którego odkupił Ludwik Skrzetuski syn Macieja i Doroty Korzbok - Zawadzkiej , po nim odziedziczył jego syn Walentyn który sprzedał Gogolewo swemu szwagrowi Ksaweremu, Franciszkowi z Paradyża Broniszowi. To on własnie wybudował tam piękny dworek który dzisiaj znów pięknem swym zachwyca przez prywatne ręce odbudowany.
Dworek z końca ubiegłego wieku w stanie mocno podupadłym
W 1777 - 1779 ponownie po spaleniu został odbudowany piękny kościółek drewniany za staraniem księdza Kaspra Rościszewskiego, kanonika z kolegiaty św. Mikołaja w Poznaniu. Który po wybudowaniu został kuratorem kościoła parafialnego w Gogolewie, zmarł w 1794 roku. Wszystko w środku kościoła jest oryginalne XVIII wieczne i do tego dzwon z 1533 r. w przyległej dzwonnicy, warto przyjechac tu w niedzielę na mszę św. i doznać niepowtarzalnych emocji tego miejsca . Mam wielką słabość do tego kościoła , bo wielokrotnie w latach 60 służyłem do mszy jako ministrant, tam też są groby mojej rodziny oraz pochowani moi przodkowie ze strony babci Helenki Szelerskiej z domu Sobkowiak. To tu w Gogolewie urodził się mój pradziadek Marcin Sobkowiak ( 22.09.1855 - 24.11.1921 ), też jego ojciec a mój 2x pradziadek Lukasz Sobkowiak ur. w 1825 i jego ojciec Bartłomiej. Tak więc jak sądzę nie bez powodu ciągnęło mnie coś do Gogolewa jako ministranta, wtedy nic nie wiedziałem o moich przodkach z Gogolewa.
Kościół drewniany w Gogolewie z 1779 r.
Wnętrze kościoła w Gogolewie.
4. Boguszynek
W 1762 roku zostały lokowane Boguszyńskie Olędry, później zwane od niemieckiej nazwy Boguszyner - Boguszynek i tak do dzisiaj zostało. Leżące przy drodze pomiędzy Książem Wlkp. a Boguszynem. Założył je właściciel dóbr Książa i okolic Wacław Wyssogota Zakrzewski syn Macieja o nich szerzej postaram się opisać w części w historii o Skrzetuskich z okolic Książa i Nowego Miasta. Faktem jest, że właściciele dóbr Książa i okolic to znamienita familia i majętna. Sam Wacław Wyssogota Zakrzewski to kasztelan nakielski, senator na Sejm Wielki, Marszałek Trybunału Koronnego ( 1790 ), Podkomorzy Jego Królewskiej Mości, Kawaler Orderu Orła Białego, Kawaler Orderu Św. Stanisława.
" w 1763 roku zajął w tym celu Bory Konarskie w dobrach Konary i wyciął dęby i sosny na sprzedaż i już Holendrów kilka chałup postawił ".
Najazd Wacława Wyssogoty Zakrzewskiego na drzewostan dóbr Konary , dla potrzeb lokacji olederskiej w Boguszynie stał sie kością niezgody pomiędzy Skrzetuskimi właścicielami Konarskiego a Wacławem. Sprawa została na żądanie posesora zastawu Ludwika Hersztopskiego brata zięcia Skrzetuskiego zaskarżona do sądu i oparła się nawet o sejm Rzeczypospolitej. Który wysłał w tej sprawie specjalną "komisyję" do zbadania sprawy. Lokacja olęderska w Boguszynie odbywała sie podobnie jak w Chromcu z tym, że tutaj osiedlili się sami ewangelicy. Trudno powiedzieć skąd przybyli ale bardzo prawdopodobne , że też z Nowej Marchii , ale to nie zostało ustalone. Byli to ludzie wolni, poczciwi i majętni, mieli prawo przemieszczać sie i mieli wystarczające zasoby finansowe i materialne by zapłacić okupne, byli w posiadaniu inwentarza żywego i narzędzi pracy. Wśród pierwszych osadników byli Matke, Bernhardt i Schwarz , Karras- to własnie przodkowie i najbliższa rodzina mojej prababki Ewy Zukker od strony jej matki Katarzyny Karras. To własnie Ewa odziedziczyła po swej ciotce Karrasowej gospodarstwo w Boguszynku , gdzie zamieszkała wraz z mężem Marcinem Szelerskim.
1. Kościół
Jadąc drogą 435 z Książa Wlkp. do Nowego Miasta należy skręcić w Świętomierzu w kierunek Boguszynek i na rozwidleniu skręcić w prawo.
W Boguszynku znajduje się piękny drewniany kościół pod wezwaniem św. Józefa Oblubieńca. Kościół ten wybudowany w Kolniczkach , w latach 1773 - 1775 , czyli w czasach naszego Jana Fryderyka i Andrzeja Schellerów. Z całą pewnością nasi przodkowie uczestniczyli w budowie kościoła i nie podlega dyskusji, że również finansowo przedsięwzięcie wsparli , jako najbliżsi sąsiedzi kościoła i osoby mające finansowe zaplecze. Ten piękny kościółek był świadkiem wielu doniosłych uroczystości, w których nasi przodkowie Schellerowie i Szelerscy , byli wielokrotnie chrzczeni, brali śluby i też mieli msze pogrzebowe. Był kościołem parafialnym w Kolniczkach przez 200 lat i rozebrany w 1951 , a przeniesiony w 1975 i na nowo zbudowany, deska po desce w Boguszynku. I ciekawostka - przy przenoszeniu i stawianiu na nowo kościoła pomagali zaproszeni przez proboszcza ks. kanonika Rychłego górale z Zakopanego. Było ich 6 i wszyscy mieli na imię Stanisław a do siebie mówili " Stosiek ", ale jak rozpoznawali który to Stosiek nie wiadomo. To w nim odbywały się najważniejsze uroczystości naszych przodków, to w nim modliły się wszystkie pokolenia Schellerów i Szelerskich. Można sobie pomyśleć nieskromnie , że kościół rozebrany, leżący, zatęsknił za Szelerskimi i podążył za nimi do Boguszynka. To piękny obiekt szkoda , że już jest nieczynny.
2. Figurka - Krzyż Przydrożny
Dojeżdżając do rozwidlenia jak wyżej skręcić w lewo w przeciwnym kierunku jak do kościoła.
Krzyż Przydrożny w Boguszynku z Matką Boską Licheńska z 1907 roku , fundator Marcin Szelerski, kopia z książeczki : Krzyże, kapliczki i figurki przydrożne w gminie Nowe Miasto, opracowane przez Halinę Czarny.
Krzyż przydrożny z obrazkiem Matki Boskiej Licheńskiej został przez Marcina Szelerskiego ufundowany i postawiony na jego ziemi, przy drodze biegnącej z Boguszynka do Książa przez Dębniak. Dzisiaj krzyż jest w doskonałym stanie pomimo ponad 100 lat i nadal jest w tym samym miejscu, otoczony delikatnym drewnianym płotkiem, w roku około 1926 płotek postawił syn Marcina a mój dziadek Michał, ale to juz z pewnością nie ten sam płotek. Wokół krzyża rośnie teraz lasek dość sporych drzew , to spuścizna szykan rolników w okresie wczesno socjalistycznym. W latach 50 i 60 były nakładane kondyngenty dostaw na rolników w zależności od ilości ziemi, szczegółów nie znam, ale Józef Kaźmierczak mąż Heleny wnuczki Marcina właściciel gospodarstwa posadził w tym miejscu kawałek lasu i tak to pozostało do dzisiaj. Tak więc komuniści jakby niechcący zafundowali krzyżowi ładną okolicę. W opisie w książeczce o krzyżu są nieścisłości, bo gospodarstwo było Józefa Kaźmierczaka a nie Józefa Szelerskiego. A Maślak to ojczym Heleny wnuczki Marcina ale reszta się zgadza. W 1907 roku Polski nie ma na mapie, tu są Prusy, większość mieszkańców Boguszynka to ewangelicy z mocnymi tradycjami niemieckimi, wokół szaleje HaKaTa, ze swymi szykanami, wynaradawianiem, walka z kościołem i religią, słynny strajk dzieci we Wrześni, szykany z językiem polskim, wszędzie jezyk niemiecki, zniemczanie nazwisk, imion, ogólny terror niemczyzny. W tej atmosferze zastraszania i terroru niemieckiego, Marcin Szelerski podejmuje decyzję wystawienia krzyża, to manifestacja polskości i religijności. W mojej ocenie to akt bohaterstwa i mocnego charakteru pradziadka. Marcin był tu nowym, mieszkał zaledwie 20 lat a niemieccy sąsiedzi od kilku pokoleń, więc niejeden mógł być wrogo nastawiony na taką manifestację. Moja mama zawsze wspominała, że figurka była miejscem nie tylko religijnych spotkań , ale również towarzyskich szczególnie młodzieży. To tutaj pod figurką za czasów Marcina spotykali sie Polacy w swej wierze i modlili , wspólna modlitwa oprócz elementu wiary , to również pretekst do spotkań i zacieśniania więzów społecznych.
3. Szelerscy
Tu w Boguszynku Ewa Zukker odziedziczyła gospodarstwo od bezdzietnego wujostwa Karrasów , jej matka to Katarzyna Karras była ewangeliczką ale Ewa była wychowana według wyznania katolickiego jak jej ojciec Józef Zukker. W 1884 roku wyszła za mąż za Marcina Szelerskiego i zamieszkali w Boguszynku w odziedziczonym gospodarstwie. Tu urodziły im się kolejne dzieci : Józef, Marianna, Michał. Antoni, Marcin, Jan, Pelagia, Stefan, Stanisław i Anna. Marcin zmarł jako niemowle, zaś Antoni i Jan zginęli na I wojnie światowej jako młodzi mężczyźni, mój dziadek Michał był ciężko ranny na wojnie, zmarł w dość mocno podejrzanych i tragicznych okolicznościach co opisuję w książce, Stasiek natomiast zginął od uderzenia pioruna, a miał 28 lat. Mąż Marianny Wawrzyniec Zenker zmarł 3 lata po ślubie przygnieciony drzewem, podczas wyrębu w lesie. Tak więc tych tragicznych zdarzeń w Boguszynku było w tym pokoleniu z dużą nadwyżką. Więcej o Szelerskich w podstronie Szelerscy z Boguszynka.
4. Stadnina koni huculskich
Jadąc z powrotem drogą w kierunku kościoła, minąć go i za kilkaset metrów po prawej stronie pojawi się Stadnina koni huculskich i hodowla psów border collie, nawet jak się nie kupi to warto odwiedzić państwa Siejaków.
link do strony : www.stajniasadyba.com
5. Pozostałości po cmentarzu ewangelickim olędrów boguszyńskich
Mijając stadninę może 100 metrów dalej po prawej stronie w lasku znajdują się pozostałości po cmentarzu ewangelickim. To tam są pochowani przodkowie matki Ewy Zukker żony Marcina Szelerskiego. Tu spoczywają zmarli z rodzin : Karrasów, Matke, Bernhardt, Schwarz. Gotllieb Schwarz to dziadek Leoni dalekiej kuzynki mojej mamy , o tym szerzej w Szelerscy z Boguszynka.
Płyta nagrobna Gotllieba Schwarza 1.10.1839 - 27.01.1922.
ciag dalszy nastapi.
5. Kolniczki
W trakcie opracowania.
6. Panienka
Kościół drewniany , powstały w 1787 r. we wnętrzu obrazy z XVI, XVII i XVIII w.
W trakcie opracowania
7. Nowe Miasto
W trakcie opracowania.
8. Dębno
Dębno to piękne i urokliwe miejsce warte odwiedzenia. To tutaj urodziła się moja 3x prababka Rozalia Gmerek córka Błażeja i Katarzyny Grala. Gmerkowie są znani w Dębnie, jak potwierdził ksiądz proboszcz parafii w Dębnie, wszyscy Gmerkowie wywodza sie z Pieczkowa tak jak Błażej Gmerek mój 4 x pradziad karczmarz z Dębna. Na starym cmentarzu przy starym pięknym kościele jest grób Ignacego i Piotra Gmerków powstańców Wielkopolskich , pochodzących z Pieczkowa jak nasz Błażej. Pieczków należał do parafii Dąbie ale jest posadowiony po drugiej stronie Warty więc wierni cały czas musieli do kościoła przeprawiać się łodziami na drugą stronę rzeki. Zupełnie nie mogę sobie wyobrazić pogrzebu. Dopiero po tragicznym wypadku w 1903 roku w którym 11 dzieci płynące do kościoła na majowe, a wcześniej uczestniczące w I Komunii Świętej utonęły, nastąpiła zmiana i Pieczków odłączył się od parafii.
WBC " Kurier Poznański " nr 124 3.06.1903 str. 3
" O katastrofie pod Dębnem w pow. jarocińskim donoszą bliższe szczegóły. Powodem nieszczęścia była ta okoliczność, że dziurę w łodzi przewoźnik zatkał pakułami , które wypadły , a do łodzi zaczęła się wlewać woda. Dzieci widząc grożące niebezpieczeństwo, przyczepiły się do przewoźnika, tak że on nie mógł przeszkodzić nieszczęściu. Utonął wraz z 11 dziećmi mającymi 12 - 14 lat , reszta ocalała. Utonęli z Pieczkowa: 70 letni przewoźnik Walenty Cichoń, ....... 11 dzieci w tym jego wnuczka ".
Piękny kościół gotycki w Dębnie z 1444 roku.
Wiosną 1845 roku hrabia Mycielski właściciel Dębna i niedalekiego Żerkowa zainwestował jak na owe czasu zawrotna sumę pieniędzy bo przekroczyła 300.000 złp i założył w Dębnie uzdrowisko, i zakład wodoleczniczy. wtedy słynny bardzo, dzisiaj całkowicie sprawa zapomniana i nie ma śladu po nim. Tuż nad Wartą stał duży spichlerz , w którym okoliczni ziemianie przechowywali zboże przed wysyłką i spływem Wartą, hrabia odkupił, go zainwestował i powstało piękne cacko. W dawnym spichlerzu urządzono pokoje, łazienki, sale jadalne, konferencyjne, wszystko na najwyższym poziomie, luksusowym standardzie i eleganckim guście. Całe wyposażenie, wystrój, meble, dodatki, lustra .... sprowadzono z najlepszych zagranicznych wytwórni. Obiekt pięknie położony nad Wartą, wokół park pełen kwiatów, fontanna, alejki, ławeczki, ... wszędzie wokół lasy ze źródłami nieskazitelnie czystej wody. Wszystko to sprzyjało wypoczynkowi i rekreacji. Jak podaje Eugeniusz Czarny wieloletni dyr. muzeum w Jarocinie " nie przesadzano w anonsach prasowych o uzdrowisku dębińskim zachwalając jego piękno i położenie. "
Uzdrowisko cieszyło się wielką popularnością i renomą, niestety około 1863 r. hrabia Mycielski sprzedał posiadłość i uzdrowisko upadło. Pozostała tylko ta rycina którą udało mi się zdobyć, a przedstawia rozmach i piękno.
9. Śmiełów
Piękny pałac i urocze widoki i muzeum Adama Mickiewicza w nim sie mieści , warto tam zawitać to już całkiem niedaleko.
Jesienią 1831 roku Adam Mickiewicz nasz wielki wieszcz zawitał w gościnę do posiadłości wcześniej wspomnianego hrabiego Mycielskiego właściciela Dębna. Nasz wielki poeta na wieść o Powstaniu Listopadowym chciał koniecznie przedostać się do Kongresówki do walczących powstańców. Na szczęście dla literatury nie udało mu się , a do tego walnie przyczyniła się Konstancja Łubieńska żona hrabiego Łubieńskiego napoleończyka, uczestnika kampanii moskiewskiej, kapitana wojsk napoleońskich. Adam Mickiewicz był entuzjastycznie witany i przyjmowany na dworach Wielkopolski, kolokwialnie ujmując " kolędował " od dworu do dworu. Po krótkim pobycie u hrabiego Mycielskiego zawitał do pobliskiego pałacu w Śmiełowie. To piękny pałac, posiadłość, tereny piekne, urokliwe miejsce. Tam z honorami witany przez właścicieli Hieronima i Antoninę Gorzeńskich. Tu spotyka siostrę właścicielki poetkę i smakującą w literaturze , 33 letnią Konstancję Łubieńską. Piękność o kruczo czarnych włosach i czarnych źrenicach, pomimo czworga dzieci nadal powabna i urokliwie urodziwa. Nawiązuje się między nimi namiętny i płomienny romans, z którym jak wieść niosła , wcale się nie kryli. Romantyczne uniesienia potęgował piękny pałac, z jego tajemniczymi pomieszczeniami i piękne widoki, trwało to ponad 4 miesiące. Aż w końcu poirytowany i do złości przywiedziony zdradą małżonki , hrabia Józef Łubieński postanawia " rozgonić " towarzystwo , grożąc pojedynkiem wieszczowi, a rozwodem wiarołomnej małżonce. Adam Mickiewicz wyjeżdża , a dokładnie to piękna i namiętna Konstancja odwozi wieszcza swoim powozem aż do Drezna. Namiętnośc przeszła z czasem w przyjaźń , czego dowodem są płomienne listy trwającej wiele lat korespondencji. Przyjmuje się, że pierwowzorem Telimeny była właśnie piękna i urokliwa Konstancja.
Konstancja Łubieńska
Adam Mickiewicz nie przypadkiem tu trafił wraz z pałacem w Śmiełowie. To moje bardzo osobiste wspomnienie jest tego sprawcą. Moja mama Pelagia z domu Szelerska znała na pamięć balladę Adama Mickiewicza " Powrót taty" . To piękny utwór, dzisiaj całkiem zapomniany, a dla mnie wspomnienie najmłodszego dzieciństwa. Będąc małym dzieckiem, moja mama często mi go bardziej opowiadała niż recytowała, to była najwspanialsza z najlepszych dla mnie dobranocka. Mogłem słuchac do znudzenia, zawsze mocno przeżywałem. Zacytuję tylko kilka strof resztę każdy może odszukać sobie w internecie.
Pójdźcie o dziatki , pójdźcie wszystkie razem ,
Za miasto, pod słup na wzgórek,
Tam pod cudownym klęknijcie obrazem,
Pobożnie zmówcie paciorek.
Tato nie wraca ranki i wieczory,
We łzach go czekam i trwodze;
Rozlały rzeki, pełne zwierza bory,
I pełno zbójców na drodze
................................
Obaczył kupiec łzy radośnie leje,
Z wozu na ziemie wylata
" Ha jak się macie, co się u was dzieje ?
Czyście tęskniły do tata ?
...............................
A zbójców było dwunastu
.........................
Dziatki sprawiły , że uchodzisz cało,
Darzę cię życiem i zdrowiem,
Im więc podziękuj za to, co sie stało
A jak sie stało opowiem
...........................
Kupcze jedź w miasto , ja do lasu muszę
Wy, dziadki, na ten pagórek
Biegajcie sobie i za mą duszę
Zmówcie tez czasem paciorek.
To ten wiersz na zawsze utrwalił we mnie wiarę w Boga i jego opatrzność, jak również w sprawczą moc szczerej modlitwy. To moje osobiste wynurzenie , mocno trąci staromodnym .
Marek Nowak